Gdzie Wyborcza nie może, biskupa pośle

Raz po raz hordy dewiantów starają się szturmować bramy Jasnej Góry. Niemal każdego dnia dochodzi do profanacji kościołów czy symboli religijnych. Co więcej, nie rzadkie są przypadki fizycznych ataków na duchownych. Kilka tygodni temu na krakowskich Plantach publicznie opluto grupę kleryków, na początku czerwca nożownik zadał dwa ciosy kapłanowi wychodzącemu do Mszy świętej. Notorycznie i publicznie profanuje się wizerunek Pani Jasnogórskiej i symuluje Mszę św. na paradach sodomitów. Powstają bluźniercze spektakle czy „dzieła” sztuki… Kościół milczy. Co najwyżej ktoś starannie szukający natrafi na stonowane słowa oburzenia jakiegoś rzecznika kurii czy Episkopatu.

Łamiąc wszelkie normy prawa kanonicznego, w katolickich (nominalnie) świątyniach odbywają się koncerty muzyki świeckiej lub żydowskiej. W tym przypadku władza kościelna potrafiła interweniować. Na protestujących wiernych wysyłając… policję. Za naszą zachodnią granicą szóste przykazanie Boskie już nie obowiązuje. Cudzołożnik ma prawo przystąpić do Komunii świętej. Ciało Chrystusa legalnie rozdawane jest formalnym heretykom, spowiedź praktycznie nie istnieje. Biskupi i kardynałowie apelują o zniesienie celibatu i święcenia kapłańskie dla kobiet. Powszechnie błogosławi się związki sodomickie i gomoryckie. Oficjalny Kościół milczy.

Za publiczne pieniądze remontuje się żydowskie cmentarze i synagogi, powstają nowe meczety. W tym samym czasie wyburza się lub zamienia na restauracje zabytkowe kościoły. Z mapy diecezji znikają kolejne parafie, bo albo kapłana brak, albo nikt już do nich nie należy. Kościół milczy, Kościół śpi, a papież wzywa do otwierania drzwi świątyń na noclegownie dla muzułmanów.

Gdy w Polsce zginie hochsztapler ogłasza się żałobę narodową, wypowiadają się wszyscy oficjele a Polacy mają z jakiegoś powodu posypywać głowy popiołem. W Afryce i Azji dochodzi do prawdziwej rzezi chrześcijan. Jednego dnia muzułmańscy oprawcy potrafią zarżnąć kilkudziesięciu wyznawców Chrystusa. Nie przeczytamy o tym na pierwszych stronach gazet, nie wypowie się ONZ, Unia Europejska czy chociażby jakikolwiek minister. Nie usłyszymy o tym z ambon naszych świątyń. Kościół milczy, Kościół śpi.

Kościół jednak nie zawsze śpi i nie zawsze milczy.

W pierwszych dniach czerwca pojawiła się szokująca informacja, iż ordynariusz bydgoski, bp. Jan Tyrawa odesłał na emeryturę znanego w całym Kraju kapłana, ks. Romana Kneblewskiego, pozbawiając go tym samym parafii.

Ks. Kneblewski to duszpasterz nietuzinkowy. Swoją misję ewangelizacyjną prowadzi nie tylko wśród wiernych parafian, ale także za pośrednictwem kanału YouTube. Poszczególne katechezy mają po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy odsłon. Jego nauki, choć twarde i wymagające, trafiają do katolików całego Kraju. Twardo i zdecydowanie wypowiada się w sprawach prawd wiary i moralności. Jak mówił Pana nasz Jezus Chrystus: „Z powodu Mego imienia będą mieć was w nienawiści”. Prorocze te słowa spełniły się również w przypadku bydgoskiego duchownego. Stał się wrogiem nr 1 dla takich siewców dekadencji, jak Gazeta Wyborcza, TVN-y czy zdegenerowane środowiska pseudokultury. Duchownego od dawna starano się uciszyć za pośrednictwem władz państwowych, szczególnie prokuratury. Nie udało się. Wówczas ochoczo pomógł im bp. Tylawa. To nic, że prawo kanoniczne pozwala na taki ruch w wyjątkowych, ściśle określonych przypadkach. Wystarczy wszak wydać dekret pełen kłamstw i nieścisłości. Nic to, że takie działanie nie przystoi biskupowi. On ma władzę!

COMMENTS

Leave a Comment