Bądź za życiem. Nie lękaj się. Odwagi!

Do napisania tekstu odnośnie protestów po wyroku Trybunału Konstytucyjnego zabierałem się kilka razy. Pierwszy pomysł był taki, żeby wytłumaczyć, że to nie ustawa, że to wyrok TK i czego konkretnie dotyczy. Po rozmowach z „protestującymi” zrezygnowałem – tłumaczenie jest bezcelowe. Później po profanacji kościołów, niszczeniu pomników naszych bohaterów chciałem wytchnąć zbydlęcenie protestującym – bez sensu, przecież jestem katolem z ciemnogrodu z średniowiecznymi poglądami. Postanowiłem, że napiszę tekst ku pokrzepieniu serc, tych którzy są za życiem. Bo sam podobnych słów potrzebowałem i od wielu osób je usłyszałem. Dziękuję.

Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października rozpoczęła się fala protestów. „Oburzeni” ustawili sobie w mediach społecznościowych błyskawice, naklejają je na samochody wraz z hasłami „jeb*ć PiS” i „wypeie*dalać”, i to co jest nie do przyjęcia – profanują kościoły i pomniki naszych narodowych bohaterów. To jest tylko jedna strona medalu – zaraz po wyroku w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się masowo nakładki „Za życiem”, „Wygrało Życie” – to bardzo dobrze, nie obawiajcie się być za życiem, mimo ataków z jakimi się spotykamy. Dlaczego napisałem nie obawiajcie się? Ponieważ wiele nakładek po kilku – kilkunastu godzinach znikało w wyniku ataku entuzjastów aborcji, którzy zlatywali się niczym stado kraczących wron. Argumenty były zawsze takie same – dziecko, które zaraz po porodzie umrze, zaoszczędzenie cierpienia itp. Mówili, że nie są za aborcją i nigdy by jej nie dokonały – dokonali. Tak dokonali – bo to też decyzja ojca, mężczyźni również zabierali głos. Miało chodzić tylko o prawo wyboru. Prawda jednak wyszła na jaw kilka dni później, kiedy liderki strajku ogłosiły swoje postulaty – dymisja rządu, aborcja na życzenie itp. Przykre to, że nie wiele z osób, które mówiły, iż chodzi tylko o wybór odcięły się od tych żądań. Niewiele z osób „walczących tylko o prawo wyboru” odcięło się od niszczenia kościołów, zakłócania mszy i niszczenia pomników.

Bycie „pro-life” to zaszczyt – bądź dumnym

Zło jest zawsze głośniejsze. W ciągu ostatnich dni spotkałem się z dziesiątkami wiadomości prywatnych, od osób, które bały się publicznie wyrazić swoje zdanie – powiedzieć, że są za życiem, że potępiają protesty – a przede wszystkim ich wulgarność. Dziękuję, że to ja byłem tą osobą, z którą postanowiliście podzielić się swoimi poglądami. Zachęcam jednak do mówienia i pisania o tym głośno. Nie wstydźcie się tego, że jesteście przeciwko zabijaniu. Nie lękajcie się! Prawo do życia jest podstawowym prawem każdego człowieka, od poczęcia do dnia naturalnej śmierci. Nie dajcie sobie wmówić, że to średniowiecze, że to niemodne – bycie za życiem, pomoc słabszym zawsze będzie modne. Zło głośno krzyczy, ale to nas jest więcej – wiem po wiadomościach od Was, wiem to z prywatnych rozmów wiem, bo mimo zastraszania, nadal nakładek za życiem na zdjęciach profilowych jest mnóstwo w mediach społecznościowych. Powiesz, że „błyskawic” jest więcej? Nie jest – większość Polek i Polaków po prostu milczy, bo nie chcą, żeby znajomi i znajomi znajomych „pro-choice” zaatakowali. Wielu publicznie nie wypowiada się na podobne tematy.

Życie każdego człowieka jest bezcenne. Jak pisał Jan Paweł II w ,,Evangelium vitae” -, wśród wszystkich przestępstw przeciw życiu, jakie człowiek może popełnić, przerwanie ciąży ma cechy, które czynią z niego występek szczególnie poważny i godny potępienia. Sobór Watykański II określa je wraz z dzieciobójstwem jako ”okropne przestępstwa”.

To nie my mamy powód do ukrywania swoich poglądów. Gdybym ja miał wybór, wolałbym być ojcem dziecka, które zmarło, bo było chore, niż ojcem dziecka, które kazałem/pozwoliłem zabić. Aborcja nie sprawia, że nie jestem rodzicem – matką czy ojcem. Aborcja sprawia, że jesteś rodzicem dziecka, które nie żyje. Trudno jest czekać na dziecko, które według badań i lekarzy nie przeżyje nawet kilku dni. Niewyobrażalnie trudno. Moim zdaniem trudniej by było żyć z świadomością, że się własne dziecko zabiło.

Jak powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych Ronald Reagan – „Zauważyłem, że wszyscy którzy popierają aborcję zdążyli się już urodzić”. Kwintesencja problemu i prawa do wyboru – moje prawo kończy się tam, gdzie zaczyna się prawo drugiego człowieka. Nie mam prawa zabicia drugiego człowieka, bo on ma prawo do życia. Czy trzeba coś dodawać? Pewności, że jestem na właściwej drodze dodają mi wypowiedzi osób niepełnosprawnych – lepiej jest być, niż nie. To jest dla mnie argument, nie wizje artystyczne trzydziestolatków czy czterdziestolatków z psem zamiast dziecka. Ludzi, którzy boją się wziąć odpowiedzialność za drugiego człowieka – z lenistwa, wygody, ale przede wszystkim tchórzostwa.

Nie strajkuje”

W mediach społecznościowych ruszyła akcja „Nie strajkuję”, kobiety piszą czemu tego nie robią. Warto przytoczyć facebookowy wpis użytkowniczki „Maria Anastazja”, matki i kobiety – ja dodawać już nic nie muszę:

NIE STRAJKUJĘ. Solidaryzuję się za to ze wszystkimi kobietami, które, w przeciągu ostatniego tygodnia strajku kobiet usłyszały bądź przeczytały:

>życzę ci żebyś urodziła potworka i żeby twoje dziecko umarło w męczarniach po urodzeniu

>życzę ci, żeby twoje dziecko zdechło

>życzę ci, żeby cię zgwałcili na ulicy

>wyzwiska, bluzgi i upokarzanie

>groźby

w odpowiedzi na to, że są pro life i po prostu nie wspierają strajku kobiet.

Solidaryzuję się z wszystkimi osobami żyjącymi z niepełnosprawnością których wrażliwość została bezpardonowo podeptana. Które usłyszały bądź przeczytały, że ich życie jest mniej ważne niż “wybór” ich matek. Że są obywatelami drugiej kategorii.

Solidaryzuję się z matkami dzieci niepełnosprawnych które miały tyle odwagi, tak odwagi, żeby publicznie stanąć po stronie życia dla takich dzieci jak ich własne w efekcie czego wylało się na nie morze nienawiści.

Solidaryzuję się ze wszystkimi kobietami, które czują się zaszczute i piętnowane, które czują, że płacą bardzo wysoką cenę za wierność sobie. Ze wszystkimi które straciły znajomych i przyjaciół przez ostatni tydzień. Które czują, że jest im odbierana wolność słowa. Z tymi wszystkimi które się zwyczajnie boją.

Solidaryzuję się z tymi wszystkimi kobietami, które, nie godzą się na ataki na kościoły i pomniki, w imię rzekomej walki o ich prawa.

Solidaryzuję się z tymi dla których wyklarowane wczoraj postulaty strajku są obce i nie chcą mieć z nimi nic wspólnego.

Odwagi.”

Bądźcie silni i nie lękajcie się. Dobro zawsze wygrywa. Jestem za życiem i jestem z tego dumny! „Wiele razy powtarzałam – i jestem tego pewna – że największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja. Jeżeli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się nawzajem nie pozabijali? – Matka Teresa z Kalkuty.

Kamil Janczarek

Leave a Comment