Rewolucja wymaga ofiar

Piotr Korycki, dziennikarz z ponad 25-letnim doświadczeniem pracy w wielu tytułach prasowych, zarówno krajowych, jak i regionalnych, został zmuszony do rezygnacji z pracy w Tygodniku Nowodworskim.

25 października br. w Nowym Dworze Maz. odbywały się tzw. protesty organizowane przez  skrajnie lewicowe środowiska domagające się prawa do nieskrepowanej niczym aborcji. Redaktor Korycki, pełniący wówczas obowiązki redaktora naczelnego opatrzył relację z tych zajść mianem „burd ulicznych”. Zareagowała wówczas, przebywająca na zwolnieniu lekarskim Ewa Gruszka, redaktor naczelna pisma. Kobieta nie ograniczyła się do bezprawnej zmiany tytułu, ale pod presją ulicznego motłochu opublikowała na facebookowym profilu gazety przeprosiny i zapowiedziała „konsekwencje służbowe wobec Koryckiego za jego nieprofesjonalne zachowanie”. Redaktorka dopuściła do publikacji posty pełne nienawiści i agresji, jakie barbaria z dostępem do internetu kierowała pod adresem jej redakcyjnego kolegi.

We wpisie red. Gruszki można przeczytać: „…redaktor naczelnej, jest niezmiernie przykro, że nastąpiło pogwałcenie etyki dziennikarskiej i obiektywizmu w tak ważnych dla nas sprawach, co mogło przyćmić merytoryczny fakt samego wydarzenia. W związku z zaistniałą sytuacją wobec redaktora Koryckiego zostaną wyciągnięte konsekwencje.”

Ponad dobę później swoje stanowisko opublikował też dziennikarz:

„Obiecałem napisać o kulisach ostatniego zamieszania w redakcji Tygodnika Nowodworskiego.

Przepraszam, ze potraktuję sprawę skrótowo, ale tylko na to zasługuje.

Otóż od trzech tygodni pełniąc rolę redaktora naczelnego w zastępstwie będącej na zwolnieniu p. Ewy Gruszki, opatrzyłem relację z niedzielnych zajść w Nowy Dworze Mazowieckim przed tamtejszym biurem PiS tytułem zawierającym słowo “burdy”.

Tak, podtrzymuję w pełni swoje przekonanie, że to, co wyprawiają hordy zdemoralizowanych osobników w naszych miastach i z naszymi świątyniami, zasługuje na mocniejsze określenie.

Jako  p.o. naczelnego miałem do tego pełne formalne prawo.

Niestety, będąca na zwolnieniu p. Ewa Gruszka nie tylko zmieniła treść tytułu, ale nadto wystosowała przeprosiny dla czytelników, które zawierały publiczną krytykę mojej osoby.

Działanie takie, nawet podyktowane presją jej środowiska, uważam za wielce naganne moralnie a nawet nielegalne.

Ponieważ, mimo upływu kilkudziesięciu godzin, nic się w tej sprawie nie działo, zdecydowałem z przykrością o odejściu z tej Redakcji.

Osoby sprzyjające ostatnim burdom z pewnością ucieszy fakt, iż nie zamierzam zmienić zdania tak długo, jak długo redaktorem naczelnym będzie obecna osoba.

Moim czytelnikom serdecznie dziękuję za wspólne pięć lat i proszę… mimo wszystko czytajcie TN.”

Pomimo upływu wielu dni, w sprawie nie zabrał głosu wydawca pisma.

Gabriela Zalewska

Leave a Comment