Kiedy reparacje wojenne?!

okres pomiędzy wrześniem 1939 r. a majem 1945 r. bez wątpienia można uznać za najbardziej tragiczny w dziejach naszego narodu. Agresja niemieckiej III Rzeszy i następnie Związku Sowieckiego przyniosła Polakom niewyobrażalne cierpienia i kolosalne straty materialne.

NIEMIECKIE ZBRODNIE I GRABIEŻ NA NIEWYOBRAŻALNĄ SKALĘ

Około 6 mln obywateli polskich straciło przez ten czas życie: w wyniku działań wojennych i celowej polityki eksterminacyjnej okupanta. Zaznaczyć tu trzeba mocno, że blisko 90% tej liczby to tragiczny efekt bezwzględnego i planowego ludobójstwa. Setki tysięcy osób zmuszono do niewolniczej pracy na rzecz Niemiec. Najeźdźcy nie oszczędzali nawet najmłodszych: ok. 200 tys. dzieci odebrano rodzicom i wywieziono do III Rzeszy celem germanizacji – dużej ich części nie udało się nigdy odzyskać. Pod pretekstem potrzeby „izolacji małoletnich Polaków i wychowywania ich poprzez pracę, aby nie demoralizowali niemieckich dzieci” posunięto się nawet do utworzenia w Łodzi obozu koncentracyjnego, w którym przetrzymywano więźniów nawet 2-letnich.

Niemcy od pierwszych dni okupacji przystąpili do systematycznego rabunku gospodarki oraz dzieł kultury i sztuki, a także niszczenia polskiego majątku narodowego. Powojenne obliczenia wykazują, że w wielu gałęziach gospodarki ubytki sięgnęły zawrotnych sum kilkudziesięciu procent.

DENAZYFIKACJA W DUŻEJ MIERZE BYŁA POZORNA

Koniec wojny nie oznaczał niestety możliwości ubiegania się o reparacje, gdyż Polska na długie lata stała się państwem o ograniczonej suwerenności i nadal wyzyskiwanym przez drugiego z agresorów aż do upadku PRL pod koniec lat 90. Sytuacja ta była i jest na rękę władzom w Berlinie, które rozwinęły skutecznie akcję rozmywania odpowiedzialności państwa niemieckiego za winy z przeszłości i tworzenia tez wykluczających konieczność wypłacenia odszkodowań. Sprzyjała temu szczątkowa denazyfikacja: przeważająca liczba zbrodniarzy wojennych nie tylko uniknęła procesów, ale niejednokrotnie przez lata współtworzyła aparat urzędniczy. Przykładem niech będzie chociażby generał SS Heinz Reinefarth, którego oddziały dokonały rzezi Woli w sierpniu 1944 r. Przestępca ten w latach 1951–1967 piastował urząd burmistrza miasta Westerland, w okresie 1958–1967 był posłem do Landtagu Szlezwika-Holsztynu, a po zakończeniu kadencji podjął pracę jako prawnik. Mimo licznych wezwań władz polskich do ekstradycji, władze RFN konsekwentnie odmawiały i nawet przyznały Reinefarthowi rentę generalską.

POLSKA MA BYĆ OKRADZIONA PONOWNIE

Ostatnie (choć nie ostateczne) wyliczenia opiewają na sumę 850 mld euro. Jednakże Niemcy butnie powołują się na ustalenia raportu ekspertów Bundestagu, sporządzonego w 2017 r. na wniosek posła Johannesa Singhammera, że ewentualne roszczenia wobec narodu niemieckiego “utraciły moc najpóźniej 12 września 1990 roku”. Data ta wiąże się z podpisaniem w Moskwie Traktatu o ostatecznej regulacji w odniesieniu do Niemiec (tzw. Traktatu 2+4) między RFN a NRD oraz USA, Związkiem Sowieckim, Wielką Brytanią i Francją. W raporcie pada m.in. teza, iż “Polska w ramach negocjacji traktatowych co najmniej milcząco zrezygnowała z dochodzenia reparacji wojennych”.

ODSZKODOWANIA SĄ DZIEJOWĄ KONIECZNOŚCIĄ

Poczucie niesprawiedliwości oraz brak pełnego zadośćuczynienia za krzywdy i straty doznane przez polskie społeczeństwo w wyniku działań wojennych i okupacji niemieckiej stanowią wciąż czarną kartę stosunków polsko-niemieckich. Brak rozliczeń i zacieranie odpowiedzialności sprzyja rosnącej bucie kontrolujących unijne instytucje niemieckich biurokratów, którzy znów chętnie przybierają pozę „nadludzi” w stosunku do Polaków. Ufam, że przyłączycie się Państwo do naszego zgromadzenia, które 1 września o godz. 18.00 pod ambasadą RFN organizują Roty Marszu Niepodległości, Straż Narodowa oraz Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. Wspólnie przypomnimy naszym zachodnim sąsiadom o ich winach i unikaniu zapłaty za nie.

NASZ GŁOS MUSI BYĆ GŁOSEM WSZYSTKICH POLSKICH PATRIOTÓW

Szanowni Państwo, każda z naszych akcji wymaga nie tylko wielogodzinnego zaangażowania naszych działaczy i wolontariuszy, ale też Waszej pomocy. Musimy liczyć się z pewnymi kosztami i dlatego zwracam się do tych, którym najmocniej na sercu leży los naszej Ojczyzny z gorącą prośbą o wsparcie. Do przeprowadzenia pikiety pod ambasadą RFN potrzebne są nam: agregaty prądotwórcze, paliwo do zasilania monitorów i nagłośnienia oraz transport sprzętu. Przystąpiliśmy też do przygotowania okolicznościowych bannerów, grafik promocyjnych i spotu. Wszystkim świadomym poruszanej przez nas problematyce z góry uprzejmie dziękuję. Serdecznie zachęcam do przekazania darowizny na pokrycie ponoszonych przez nas wydatków. Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz!

Paweł Kryszczak

Leave a Comment